urząd

Jak to z bezrobociem w Bytomiu jest?

Sporo mówi się i pisze o bezrobociu w Bytomiu. Trudno się dziwić, przecież miasto od lat okupuje niechlubne pierwsze miejsce w województwie śląskim. Dzieje się tak, pomimo niesłychanej koniunktury, która pozwoliła obniżyć poziom bezrobocia na terenie kraju do 5%. Warto także zauważyć, że na walkę z bezrobociem dostępne były spore fundusze. I tak z Funduszu Pracy Bytom uzyskał blisko 11 milionów złotych, na refundację wynagrodzeń dla osób do 30. roku życia – blisko 5,5 miliona, z programu POWER dla osób do 30. roku życia – ponad 6,5 miliona, a z RPO dla osób powyżej 30. roku życia – blisko 5,5 miliona złotych. Do tego Krajowy Fundusz Szkoleniowy – ponad pół miliona i PFRON – niespełna 100 tysięcy. Jak łatwo policzyć, władze miasta miały do dyspozycji na skuteczną walkę z bezrobociem tylko w minionym roku blisko 29 milionów złotych. To chyba dobrze. Owszem, tyle że wykorzystano z tej kwoty nieco ponad 16,7 miliona złotych, czyli tylko 58%.

Czytaj dalej…

Bomba z opóźnionym zapłonem

„Bytom to nie hasiok” – będziemy powtarzali to do znudzenia, aż wszyscy zrozumieją że nie ma społecznego przyzwolenia na zmianę Bytomia w jeden wielki śmietnik. Nie ma zgody na zwożenie odpadów, odpadów niebezpiecznych z całej Polski i spoza granic kraju.

Czytaj dalej…

Drogi urzędzie!

Tytuł może być mylący, Kochani Czytelnicy, ale tylko formalnie. Nie jest to bowiem początek listu.

Na rzecz urzędników, zatrudnianych przez prezydenta Bartylę płacimy ponaddwukrotnie więcej niż na rzecz urzędników, zatrudnianych przez prezydenta Koja. Wydatki na administrację tylko w ciągu trzech lat – od 2011 do 2014 r. – wzrosły ze 115,57 zł do 245 zł (w przeliczeniu na 1 mieszkańca Bytomia). Co dziwne, służby prezydenckie twierdzą, że urzędników jest mniej…