Nawigacja

Stroszek a szkody górnicze

Szkody górnicze niszczą Bytom. To stwierdzenie tak oczywiste jak to, że rano wstaje słońce i że latem jest cieplej niż zimą. Co chwilę pojawiają się informacje o większych i mniejszych uszkodzeniach domów, spowodowanych wydobyciem węgla pod naszym miastem. Miechowice, Łagiewniki, Karb, również Centrum, cierpią. Wartość nieruchomości w tych dzielnicach jest niska.

Związane to jest bezpośrednio z ryzykiem niszczenia nieruchomości na skutek eksploatacji górniczej. A co z pozostałymi obszarami? Pod dzielnicami Stroszek i Sucha Góra nie są prowadzone żadne prace związane z wydobyciem węgla. Znajdują się one w sferze zasobów tarnogórskich, tam węgiel ulokowany jest dopiero na głębokości około 1500 m. W naszym kraju nie prowadzi się wydobycia na takich głębokościach, obecnie jest to zwyczajnie nieopłacalne, więc mieszkańcy mogą mieszkać spokojnie, a może jednak nie…

„Nieruchomości to zawsze dobra lokata kapitału” – tak, ale nie w Bytomiu. Obecnie ceny mieszkań są na niższym poziomie niż 8-10 lat temu. Ludzie, którzy kilka lat temu kupili mieszkanie, korzystając z kredytu hipotecznego, stali się zakładnikami prezydenta Bytomia czy też szefów spółdzielni mieszkaniowych, którzy próbują zrzucić na nas również inne obowiązki związane z życiem codziennym, takie jak: remont dróg, zarządzanie koszami na odpady, a nawet budowę chodników i parkingów w obejściach domów. Kasa miasta została splądrowana i brakuje funduszy nawet na prozaiczne rzeczy.

Za obecny stan odpowiedzialne są w dużej mierze szkody górnicze i to nie obciąża władz, jednak za pozytywną opinię wydaną na eksploatację, słabe radzenie sobie ze skutkami szkód górniczych oraz mizerne reprezentowanie mieszkańców w tej kwestii, afery śmieciowe, trwonienie pieniędzy na bliżej niesprecyzowane projekty, złe zarządzanie w BPK, Bytomskim Sporcie i innych spółkach obciążyć należy obecnego prezydenta Bytomia.

Cena metra kwadratowego w Bytomiu sięgnęła takiego poziomu, że sprzedaż nieruchomości wiąże bardziej ze stratą niż zyskiem. Decydują się tylko osoby, które zmusiła sytuacja lub mogą sobie pozwolić na sprzedaż na przykład mieszkania otrzymanego w spadku. Wszyscy staliśmy się ofiarami niewłaściwego zarządzania miastem. Jeżeli ktoś kilka lat temu kupił tu mieszkanie i wydał pieniądze na remont, to minie jeszcze wiele lat zanim kapitał uzyskany ze sprzedaży takiej nieruchomości wystarczy na spłatę pozostałej części kredytu.

Z sytuacji korzystają jedynie deweloperzy. Prezydent chwali się, że to on skłonił ich do zainwestowania w Bytomiu i jest w tym część prawdy. Złe działania sprowadziły cenę metra kwadratowego do takiego poziomu, że głupim byłoby nieskorzystanie. Więc deweloperzy zwietrzyli „grubą kasę” i inwestują na potęgę. Obecnie bez dokonania radykalnych zmian ucieczka z tej sytuacji jest praktycznie niemożliwa.

Realia, w jakich się znajdujemy, stanowią wyzwanie dla nowych władz miasta aby przywrócić wartości nieruchomości do średniej w regionie i przekonać wszystkich mieszkańców, że warto pozostać bytomianinem. Miasto na pewno ma taki potencjał, aby – podobnie jak Katowice czy Gliwice – stać się mocnym punktem na mapie regonu.

Wojciech Bryś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *