Nawigacja

Niezdecydowani

Trwa rywalizacja przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Jej elementem są przedwyborcze sondaże. Jak je traktować? Co wynika z sondaży przeprowadzonych na pół roku przed wyborami? Nic odkrywczego. Po pierwsze: brak zainteresowania bytomian sprawami miasta. Po drugie: brak zainteresowania wyborami samorządowymi. Po trzecie: istnienie sporej grupy osób, która nie wie, na kogo odda swój głos, zarówno w wyborach na prezydenta miasta, jak i na poszczególne komitety wyborcze.

Na razie znamy wyniki trzech sondaży. Badania Ius Publicum (grupa 392 respondentów) wskazują na wygraną Andrzeja Panka, badania na zlecenie Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP (grupa 500 respondentów) – na zwycięstwo ex aequo Joanny Stępień i Damiana Bartyli, badania na zlecenie stowarzyszenia Bytom Przyjazne Miasto (grupa 806 respondentów) – na przewagę Mariusza Wołosza.

Przechodząc do szczegółów, warto zwrócić uwagę, że prezydent Bartyla dorobił się już dużego elektoratu negatywnego i że jest silny obojętnością niemałej części bytomian. Jego wynik jest niedoszacowany, dla części respondentów z pewnością wstydliwym było przyznanie się do popierania Bartyli. Pozostali kandydaci wypadli w zależności od sposobu przeprowadzenia sondażu, w tym od doboru osób i ich zakwalifikowania. Dołączono bowiem na przykład do nazwisk partie i ruchy polityczne, bez względu na to, czy dana osoba ich poparcie posiada czy też nie.

Wszystkie sondaże pokazują, że największa grupa wyborców nie wie, na kogo głosować. W badaniu IP niezdecydowani stanowili aż 46 procent, a w ankiecie SPPRP – 34 procent, w sondażu na zlecenie BPM 48 procent respondentów zaznaczyło, że nie wie, na kogo zagłosuje.

Sondaże są ważne, niemniej najważniejsza jest codzienna praca na rzecz miasta i jego mieszkańców, przekonanie bytomian, że warto wziąć udział w jesiennych wyborach samorządowych – komentuje Mariusz Wołosz.

Sondaże sondażami, a kandydatów czeka ciężka praca nad przekonaniem bytomian do swojej kandydatury, do prezentowanej wizji Bytomia, a przede wszystkim – do udziału w wyborach. Im większa frekwencja, tym większa szansa na zmianę i naprawę miasta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *