Nawigacja

Kosztowny „sport”

Po raz kolejny głośno zrobiło się wokół spółki Bytomski Sport Polonia Bytom. A wszystko za sprawą uchwały Rady Miasta o jej likwidacji. Władzom Bytomskiego Sportu postawiono szereg zarzutów. W 2017 roku spółka przyniosła 6 mln straty, spółka przejada pieniądze, które były przeznaczone na modernizację boiska ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Piłkarskiej, pożycza pieniądze Fundacji Bytomski Sport i nikt nie był w stanie wytłumaczyć, na co przeznaczono pieniądze.


Warto w tym miejscu przypomnieć, że Prezes Bytomskiego Sportu zarabia pięciokrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w czwartym kwartale roku poprzedniego ogłoszonego przez Prezesa GUS czyli ponad 22 000 zł. To więcej niż zarabia się na przykład w spółce Węglokoks Energia. To więcej niż zarabiają prezydenci miast, bo jest to kwota oscylująca wokół 12 000 zł.
Przewodnicząca Rady Nadzorczej spółki Bytomski Sport otrzymuje miesięcznie 3470 zł, czyli znacznie więcej niż przewodniczący rad miejskich. Pozostali członkowie Rady Nadzorczej otrzymują po 3000 zł.

A efekt ich pracy to wspomniana już sześciomilionowa strata, ogromne środki na koszty działania (zwłaszcza wypłaty dla członków Rady Nadzorczej i prezesa, bo to około 400 000 zł rocznie), spadek Polonii Bytom do IV (wg starej nomenklatury V ligi), rozsypujący się stadion. A wszystko to przy wpompowanych milionach złotych z urzędu czy spółek komunalnych.
Na problemy związane z spółką i klubem zwracają uwagę bytomscy radni. Tak ocenia sytuację Mariusz Wołosz, przewodniczący Komisji Finansów Rady Miasta Bytomia: Jak czytam i słucham tych bzdur, wypowiadanych przez pseudodziałaczy bytomskiej Polonii oraz tych, co mówią, że dobro Polonii leży im na sercu, to robi mi się niedobrze. Kolejny, chyba już czwarty podmiot, przepoczwarzony w Polonie, bezkarnie i bezproduktywnie, generuje ogromne długi i kłopoty. W mojej ocenie od lat toczy ten klub proceder, mający znamiona czynności przestępczych, z wieloma milionami w tle oraz masą przyssanych grubych pijawek, które w przeciwieństwie do zawodników i dzieci mają się całkiem dobrze. Jedyne skuteczne działania to krętactwa, by nikt nie zobaczył, że wielomilionowy strumień płynący od lat do tego klubu oraz narosłych przy nim fundacji, trafia do prywatnych kieszeni. Robienie wody z mózgu rodzicom dzieci zapatrzonych w sport, opowiadanie głupot o inwestycjach sportowych stało się politycznym narzędziem. Gminna spółka Bytomski Sport, która w minionym roku otrzymała z budżetu miasta blisko 2 mln zł na budowę boiska treningowego (koszt 3 mln, jak podaje prezes), dawno je przejadła. Wdział ktoś, by jakieś prace toczyły się w miejscu inwestycji?
Likwidacja tej spółki to tylko próba walki z tym procederem w oczekiwaniu na Dobrą Zmianę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *