Nawigacja

Czy to próba zastraszania opozycji?

Czy ostatnio podjęte wobec radnego opozycji działania prawne mają na celu zastraszenie krytyków obozu władzy? Czy nie jest to próba wyeliminowania konkurencji przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi? Takie pytania można zadać sobie po skierowaniu do sądu z oskarżenia prywatnego Damiana Bartyli sprawy o nazwanie go przez radnego Mariusza Wołosza „Pinokiem”. Warto wspomnieć że wcześniej Prezydent złożył zawiadomienie do bytomskiej prokuratury z artykułu 212 kodeksu karnego. Ta sprawę przekazała prokuraturze w Dąbrowie Górniczej, która odmówiła wszczęcia postępowania.

Pełnienie funkcji publicznych, musi wiązać się z tolerowaniem sytuacji, w której osoby pełniące tego rodzaju funkcje poddawane są ocenie, w tym krytyce dotyczącej kierunków podejmowanych działań, sposobu realizacji przyjętych założeń, stosowanych w tym zakresie metod, instrumentów oraz podejmowanych działań faktycznych – powiedział „Gazecie Bytomskiej” Mariusz Wołosz. Osoby te muszą się też liczyć ze stałą oceną swoich poczynań, w tym z krytyką ze strony oponentów oraz innych osób niezadowolonych i są zobowiązane do znoszenia takiej krytyki – kontynuuje radny – gdyż wolność wypowiedzi stanowi podstawową zasadę ustroju społecznego Rzeczypospolitej Polskiej i korzysta z ochrony przewidzianej art. 54 ust. 1 Konstytucji. 

Wolność słowa i swoboda wypowiadania się obywateli na temat działań podejmowanych przez osoby pełniące funkcje publiczne stanowi podstawowy element porządku prawnego. Jest ten element filarem demokratycznego państwa prawnego, znajduje więc ochronę w art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

W myśl art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji czy idei bez ingerencji władz publicznych.

Bez wątpienia krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, zwłaszcza że podjęta została w interesie społecznym, a jej celem nie było dokuczenie osobie, lecz ma cechy rzetelności i rzeczowości. Przecież w tym przypadku celem krytyki było ujawnianie i piętnowanie negatywnych działań i zachowania osoby publicznej, jaką jest prezydent miasta, ocena jego kompetencji i skuteczności w realizowaniu zadań publicznych.

Polityk nie kłamie wtedy, gdy nie rusza ustami – stwierdził Wiesław Gałązka, specjalista ds. wizerunku politycznego. Zdaniem eksperta przyzwyczailiśmy się do tego, że nasi politycy zbyt często rozmijają się z prawdą i nie są z tego rozliczani. Zupełnie inaczej jest w krajach o bardziej rozwiniętej demokracji. Tam polityk złapany na kłamstwie jest dyskwalifikowany. Tam szczególnie media rozliczają polityków z danego słowa. Tam panuje pewien bulterieryzm medialny.

Jakby tego było mało firma Hilkim, o której było głośno w kontekście zwożenia do Bytomia odpadów, także wystąpiła o ochronę dóbr osobistych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *