Nawigacja

Bytomgate

Afera podsłuchowa wybuchła w naszym mieście przed ostatnią sesją rady miejskiej, na której miano głosować w sprawie referendum odwoławczego prezydenta Bytomia Damiana Bartyli. Wówczas to trzech radnych otrzymało koperty z kartkami z życzeniami imieninowymi i pendrive’ ami. „Prezenty” te dostali: przewodniczący Rady Miejskiej Mariusz Janas, wiceprzewodniczący Michał Bieda i radny Michał Napierała.

Na nośnikach pamięci zapisano nagrania z podsłuchów rozmów, jakie odbywały się w biurze przewodniczącego rady miejskiej Mariusza Janasa. Radni upublicznili te nagrania. Zawierają one podsłuchane rozmowy radnych na temat omawiania różnych scenariuszy głosowań w radzie miejskiej (m.in. w sprawie uchwały dotyczącej zaciągnięcia obligacji), urzędników i ówczesnego zastępcy prezydenta miasta Andrzeja Panka. Szefowie klubów Prawa i Sprawiedliwości, Platformy Obywatelskiej i Stowarzyszenia Budujemy Bytom potępili ten proceder, a całą odpowiedzialność za aferę przypisali prezydentowi Bytomia Damianowi Bartyli.

Podczas wspomnianej sesji na miejsce wezwana została policja. Wysłaliśmy tam policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, którzy zajmują się tą sprawą. Na miejscu przeprowadzono oględziny, przede wszystkim przeszukano te pomieszczenia, na razie wyjaśniamy okoliczności tej sytuacji – mówi Aleksandra Nowara, rzeczniczka prasowa KWP Katowice.

Skonfliktowani z prezydentem radni podejrzewają, że to próba politycznego nacisku. Prezydent miasta zapowiedział kontrolę wszystkich pomieszczeń w urzędzie.

Radni ostro krytykują urzędującego prezydenta Bytomia i wytykają mu bierność wobec tej kryzysowej sytuacji. Choć policja zajmuje się sprawą od ostatniej sesji, to do tej pory nie udało się wiele ustalić. Podsłuchy mogły zostać zamontowane kilka, a nawet kilkanaście miesięcy wcześniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *