Nawigacja

Baletowy spektakl w operze

Świat wschodnich bajek i greckich mitów przeniesiony do czasów współczesnych – Opera Śląska przygotowała premierę dwóch jednoaktówek baletowych „Szeherezady” Nikołaja Rimskiego-Korsakowa oraz „Medei” Samuela Barbera. Reżyserem i choreografem spektaklu jest Robert Bondara – artysta Polskiego Baletu Narodowego, tancerz i choreograf. Kierownictwo muzyczne objął Maciej Tomasiewicz – dyrygent młodego pokolenia, który ma już za sobą koncerty z najlepszymi orkiestrami w kraju.  Scenografia i kostiumy są autorstwa Martyny Kander, a reżyserii światła podjął się Maciej Igielski. W spektaklu są także wykorzystane projekcje wideo autorstwa Ewy Krasuckiej.
To, co w zestawieniu tych dwóch spektakli jest dla mnie fascynujące i jednocześnie spajające oba balety, to spojrzenie na losy kobiet i odnalezienie w nich tego, co nadal jest aktualne. Niezależnie od tego, czy źródłem są mity greckie, czy wschodnie bajki, tkwi w tych historiach pewien uniwersalizm postaw, zachowań i problematyki w nich zawartej – podkreśla reżyser i choreograf Robert Bondara.
Akcja „Szeherezady” rozgrywa się w bliżej nieokreślonej współczesności, w bogatym domu zamożnego małżeństwa, w zimnych modernistycznych wnętrzach. Nieświadomych domowników nieustannie podglądają ukryte kamery monitoringu. To podejrzliwy Szahrijar śledzi w ten sposób każdy krok żony i służby, karmiąc swoje kompleksy i obsesje. Jego chorobliwa zazdrość pogłębia konflikt i niszczy więź między dwojgiem bliskich sobie kiedyś ludzi, napędzając spiralę wydarzeń, które nieuchronnie prowadzą do tragicznego finału.
Z kolei „Medea” rozgrywa się na wysokich szczeblach władzy i polityki. Medea żyje w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Z jednej strony jest lekceważona i upokarzana, z drugiej zaś wyrachowana i bezwzględna. Dotkliwe poniżenie wznieca w niej zaślepiającą rządzę krwawej zemsty, która stała się silniejsza niż instynkt macierzyński i naturalny odruch ochrony swojego potomstwa. Czy jednak niesprawiedliwość i krzywdy, jakie ją spotkały, wystarczą by usprawiedliwić zbrodnię dzieciobójstwa? To pytanie jakie stawia widzowi spektakl Roberta Bondary. Tak, jak w filmie Larsa von Triera, zraniona Medea z rozmysłem i zimną krwią kalkuluje najbardziej bolesną dla Jazona zemstę za zdradę, jakiej się dopuścił poślubiając córkę króla Kreona.
foto: Krzysztof Bieliński / facebook.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *