Nawigacja

Utopił Polonię Bytom, teraz topi miasto

Damian Bartyla utopił Polonię Bytom, teraz topi miasto – ostrzegają radni opozycji. W budżecie na rok 2017, przygotowanym przez Damiana Bartylę, brakuje aż 75 milionów. To tzw. dziura budżetowa, którą mają „załatać” obligacje i kolejny kredyt. Niestety to tylko część obrazu katastrofalnej sytuacji finansowej miasta. Damian Bartyla planuje bowiem zadłużenie Bytomia do kwoty ponad 500 milionów złotych!

Damian Bartyla to największy „zadłużacz” miasta – ostrzega Michał Bieda – pół miliarda długów będzie spłacało kilka pokoleń.
W ciągu 4 lat Damian Bartyla doprowadził finanse Bytomia do ruiny – zwraca uwagę Mariusz Wołosz – od 2014 roku deficyt przekraczał 40 milionów.

Popadające w tarapaty finansowe miasto prezydent próbuje ratować się wyprzedawaniem miejskich spółek: Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego (BPK) i Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (PEC). W tym miejscu trzeba przypomnieć, że podobną politykę prowadził będąc prezesem Polonii Bytom. Zostawił klub z długiem 13 milionów złotych. Część zaległości nie jest spłacona do dziś.
Najbliższe lata będą wymagające – przestrzega Michał Staniszewski – czekają nas konkursy na środki unijne, szpital miejski potrzebuje 20 milionów na sprzęt, żeby ubiegać się o kontrakt na kolejne lata. Bytom musi też mieć wkład własny do słynnych 100 milionów euro na rewitalizację, która ma poprawić warunki życia mieszkańców. W budżecie nie ujęto całej składki na KZK GOP, czyli 5 milionów, które i tak trzeba zapłacić. Nie ma także środków na pokrycie straty szpitala miejskiego.

Dodatkowym problemem może być porażka prezydenta w sprawie Bytomskiej Centralnej Trasy Północ-Południe (Becetki). Bytom przegrał w pierwszym konkursie, a w drugim do zdobycia jest dużo mniejsza dotacja. Co gorsza, jeżeli miasto nie wybuduje drogi, to i tak będzie musiało znaleźć 20 milionów złotych na odszkodowania za grunty pod budowę. Prezydent ma więc dylemat – znaleźć dodatkowe 100 milionów i wybudować drogę albo jej nie budować i zapłacić 20 milionów odszkodowań.

Mamy całkowitą degrendoladę w kwestii inwestycji – zwraca uwagę Joanna Stępień. – Można było środki unijne i kredyt z EBI wykorzystać na budowę nowego centrum inwestycyjnego na wzór Nowych Gliwic, wykorzystując do tego EC Szombierki. To kolejna przespana szansa Damiana Bartyli.
Andrzej Kostek zapowiada, że radni opozycji wystosują apel do premier Beaty Szydło i wojewody Jarosława Wieczorka oraz Regionalnej Izby Obrachunkowej. Organy państwa powinny sprawdzić, czy miasto będzie w stanie funkcjonować z tak dużym zadłużeniem.

Radni Michał Bieda i Mariusz Wołosz zapowiadają również list otwarty do Damiana Bartyli. Jeżeli ten nie wycofa się z dramatycznego zadłużania miasta, to

wiosną złożą wniosek o przeprowadzenie referendum o odwołanie Bartyli. Przekonują oni, że to mieszkańcy powinni zdecydować, czy chcą spłacać długi do 2048 roku i czy zgadzają się na sprzedaż miejskich spółek.

Ale to nie wszystko, bowiem opozycja jako pierwsza zauważyła ukrywaną podwyżkę opłat abonamentowych: BPK i prezydent zapowiadali obniżkę opłat za wodę, tymczasem najbiedniejsi zapłacą więcej. Miesięczny rachunek za wodę składa się z opłaty za rzeczywiście zużytą wodę i odprowadzone ścieki oraz tzw. opłatę abonamentową.

Taryfa, którą w poniedziałek mają zająć się radni, zakłada obniżenie ceny za metr sześcienny o 17 groszy, ale również podwyżkę abonamentów od 70 groszy do blisko 5 złotych. Wiele gospodarstw domowych zapłaci zatem więcej – mówi opozycja.

Dziwię się, że prezydent ze swoją ekipą uderza w najbiedniejszych – mówi Andrzej Kostek – powinno być na odwrót. Dlatego będziemy głosowali przeciwko przyjęciu tej taryfy.

Katastrofalna jest również sytuacja finansowa spółki. Rok temu strata wyniosła 43 miliony a w pierwszych 9 miesiącach tego roku kolejne 11,5 miliona złotych. W grudniu okaże się, czy BPK będzie musiało zapłacić 34 miliony złotych kary za nieprawidłowości na miejskim wysypisku.

W tej sytuacji opozycja wyraża zdziwienie wydaniem w tym roku blisko 2 milionów złotych na reklamę. W poprzednim roku było to ponad 2 miliony. Promocja BPK jest marnowaniem pieniędzy – zwraca uwagę Michał Bieda. – BPK i tak jest monopolistą i gdyby zrezygnować z reklamy, to można by obniżyć cenę za wodę wszystkim mieszkańcom Bytomia.
BPK stoi na krawędzi bankructwa – ostrzega Mariusz Wołosz. – Prezydent powinien ponieść osobistą odpowiedzialność za nietrafione nominacje personalne i doprowadzenie spółki do takiego stanu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *