Nawigacja

Rewitalizacja made by Bytom

Rewitalizacja to ładne słowo. Z dużym ładunkiem emocjonalnym. Pozytywne – bo daje nadzieję. Bo rewitalizacja to przecież przywracanie do życia. Swą nową szansę dostają budynki i budowle, tereny zielone, parki, przestrzenie publiczne, a nade wszystko szansę otrzymują ludzie. Bo w rozwoju kapitału ludzkiego czyli inwestycji w człowieka, w jego wiedzę, kwalifikacje i umiejętności upatruje się sukcesu rewitalizacji.

Chodzi o to, by realizacje tzw. miękkich projektów przyczyniły się do zwiększenia zatrudnienia i spójności społecznej. Zatem nie powinna nikogo dziwić kwota ponad 100 mln złotych przyznana na te miękkie projekty. Nie powinna, prawda? A jednak. Przeznaczenie tak dużej kwoty na 2800 bezrobotnych w Bytomiu rodzi ogromne emocje – średnio na jednego niepracującego przypadnie ponad 35 tys. zł. Oficjalnie zarejestrowanych mamy obecnie ok. 6800 osób, ale tylko 2800 faktycznie szuka pracy. Więc, skoro liczba osób kwalifikująca się do tych projektów zmalała, a kwota na nie przeznaczona już nie, to należało się mocno zastanowić nad jakością tematyczną projektów i realnym ich efektem. I, oczywiście nad zgłoszonymi podmiotami realizującymi. Czyli pragmatycznie i ekonomicznie podejść do tematu.

Dlatego dziwi, że to Bytomska Agencja Rozwoju Inwestycji sp. z .o.o. złożyła największa ilość projektów w obszarze interwencji społecznej – 17. Podmiot, który nie może się wykazać żadnym doświadczeniem w prowadzeniu szkoleń, kursów, warsztatów czy też doradztwie zawodowym został wpisany na listę przedsięwzięć podstawowych do Gminnego Programu Rewitalizacji jako przeprowadzający kursy celno–spedycyjne , dla kierowców wózków widłowych czy też przygotowujący kadrę w zawodach takich jak np. profesjonalny ogrodnik.
Nie znamy wyników badań i analizy rynku pracy, nie wiemy też, czy takowe zostały w ogóle wykonane – wiemy natomiast z całą pewnością, że są to zadania własne Powiatowego Urzędu Pracy i to ten podmiot powinien je, przy założeniu, że taki jest popyt, realizować.

Niestety, na liście podstawowej zabrakło projektów z zakresu mentoringu czyli spotkań i warsztatów z praktykami biznesu, podczas których przekazane zostałyby praktyczne informacje dot. prowadzenia działalności gospodarczej- od zakładania firmy po jej rozwój. Nie ma też doradztwa w opracowaniu biznesplanów, warsztatów z doradcami zawodowymi, którzy pomogliby opracować indywidualne plany zawodowe i określić ścieżki kariery dla młodzieży. Zabrakło warsztatów interpersonalnych z elementami przedsiębiorczości, studiów podyplomowych, a także kursów i szkoleń zawodowych, pozwalających na przebranżowienie, powrót na rynek pracy czy też zmianę miejsca pracy.

I zadziwia też projekt wprowadzenia innowacyjnego i nowatorskiego nauczania do szkół podstawowych poprzedzony wcześniejszą likwidacją doskonale wymyślonych i prowadzonych klas aktywności twórczej KAT czy też klas politechnicznych. Podmiotem realizującym jest, a jakże, Bytomska Agencja Rozwoju Inwestycji.

Konkludując – jak widać, można wydać ogrom pieniędzy, by efekt był rewelacyjny albo taki sobie. Dobrze, że wszystkie te pomysły przechodzą procedurę konkursową!

W projektach infrastrukturalnych czyli tzw. twardych nie jest wcale lepiej. Po pierwsze na liście brakuje budynku Opery Śląskiej i Szkoły Muzycznej, ale w ramach dziedzictwa kulturowego zapisanych zostało aż 9 obiektów kultu religijnego! Dziedzictwo kwalifikowane ze względu na wartości historyczne, artystyczne czy naukowe zostało tu pominięte.

Nie zostaną wybudowane żadne nowe mieszkania w tym typu lofty, które świetnie wpisałyby się w postindustrialny klimat terenów wokół Teatru Rozbark. Wystarczyło tylko połączyć mechanizm finansowy JESSICA, by budować, remontować i mieszkania i lokale użytkowe, aby potem móc je wydzierżawiać lub/i sprzedawać na wolnym rynku. Wielka szkoda. Bytom, który nie buduje domów i mieszkań, nie przygotowuje terenów pod mieszkalnictwo jedno- i wielorodzinne traci największe źródło wpływów do budżetu i co gorsza, traci mieszkańców. Bo ludzie czekający na ofertę mieszkaniową czy też terenów pod budowę domu wyjeżdżają do ościennych miejscowości korzystając z ich propozycji developerskich. Tam się osiedlają i tam płacą podatki.
W GPR pojawiły się, i słusznie, projekty remontów kamienic, mieszkań wraz z zagospodarowaniem przestrzeni publicznych do nich przylegających. Nieznane są jednakże kryteria ich doboru, a patrząc na ich lokalizację, mocno się trzeba zastanowić, czym kierował się pomysłodawca.

Nie zostanie przeprowadzona termomodernizacja i renowacja ceglanej elewacji budynku aresztu, wokół którego przechodzi się lub przejeżdża codziennie kilkakrotnie. Za to odnowione zostaną ściany budynku prokuratury od strony podwórza za kwotę ponad 5 mln zł. Czy aby na pewno chcieliśmy przywrócić do życia podwórko prokuratury ?
Nie pojawiła się też lista rezerwowa – w sytuacji, gdy któryś z projektów nie przejdzie procedury konkursowej czy też kwalifikacyjnej, nie mamy w to miejsce żadnego zastępstwa – czyli mówiąc kolokwialnie, o tyle mniej pieniędzy wydamy na potrzeby Bytomia.

Nie zostaną zagospodarowane też wąskie uliczki przy Rynku, które mogłyby się stać urokliwymi, zielonymi miejscami do spędzania wolnego czasu i wieczorów i do posłuchania muzyki na żywo. Nie powstaną też kolorowe przestrzenie, w których można byłoby się aż potykać o kulturę!

Odnoszę wrażenie, że włodarze miasta, w którym mieszkają architekci i urbaniści rozpoznawalni w Europie i na świecie, chyba zapomnieli zaprosić ich do współtworzenia wizji rewitalizacji, dzięki której Bytom stałby się ciekawym, interesującym i tętniącym życiem miejscem dla wszystkich grup społecznych bez względu na status społeczny, wykształcenie czy zawód. Nie ma wsparcia dla alternatywnego, ekologicznego środka komunikacji miejskiej. Nie powstaną niestety drogi rowerowe, dzięki którym można byłoby przemieszczać się z rożnych zakątków miasta do pracy i na spotkania ze znajomymi.

Przeprowadzony za to zostanie projekt, którego przedmiotem będzie przyrodnicze zagospodarowanie terenu z zachowaniem zieleni występującej obecnie, w okolicy doliny rzeki Bytomki na obszarze ok. 30 ha, za kwotę ok. 30 mln zł. Zgodnie z zapisem w GPR zostaną przeprowadzone tam wszelkie prace niwelacyjno-rekultywacyjne – i super! Zapomniano jednakże o rewitalizacji rzeki u jej źródeł. Mam obawy, czy brudna woda jednak nie odstraszy zwolenników jazdy na rowerze czy też spacerowiczów.

Refleksja nr 1:
Obecny zarząd miasta nie wykorzystał szansy i możliwości, jakie dają dodatkowe środki finansowe, by zmienić diametralnie wizerunek miasta; po raz kolejny okazało się ze cele partykularne są ważniejsze i że lepiej utyskiwać niż kreować.

Refleksja nr 2:
Zabrakło wizji, a w konsekwencji projektów ze spektakularnymi efektami, takimi, by przyciągnąć ludzi do naszego miasta, by zachęcić do osiedlenia się, do założenia własnej działalności gospodarczej, do spędzania czasu. Tak,vby nikt nie czuł się w nim intruzem!
Spektakularnego efektu „łał” rewitalizacji nie będzie!

Refleksja nr 3:
Aktualizować program można zawsze!! Fakt, czasu mamy coraz mniej i coraz trudniej będzie zmieniać zapisy w Gminnym Programie Rewitalizacji, jednak widzę szansę w projektach /pomysłach z listy dodatkowej- rezerwowej i ludziach, dla których losy Bytomia są autentycznie ważne.

Joanna Stępień
Przewodnicząca Doraźnej
Komisji ds. Rewitalizacji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *