Nawigacja

Miasto bez kultury

Bytom powoli staje się kulturalną pustynią. W ubiegłym sezonie Opera Śląska przygotowała jedną (słownie: jedną!) premierę, kalendarz wydarzeń w Bytomskim Centrum Kultury ogranicza się niemal wyłącznie do seansów filmowych, zaś w czasie wakacji czy okresach świątecznych instytucja ta w ogóle zamyka się na potrzeby bytomian, którzy mają przecież właśnie wtedy więcej czasu…

Likwidacja Śląskiego Teatru Tańca a tym samym Międzynarodowej Konferencji Tańca Współczesnego i Festiwalu Sztuki Tanecznej, Krawieckiej Art Pasaż, Bytomskiej Nocy Świętojańskiej oraz niemal zerowa aktywność Teatru Tańca i Ruchu Rozbark… Kiedy organizuje się „kulturalne” imprezy w plenerze są one na raczej dostępnym dla wielu, czytaj: niskim poziomie i często nakładają się na inne wydarzenia, czym skutecznie odbierają sobie uczestników. Biuro Promocji Bytomia dosłownie „zamyka się”, zaś życie kulturalne zaczyna toczyć się w centrum handlowym i Muzeum Górnośląskim, będącym instytucją prowadzoną na szczęście przez samorząd województwa.

Tak można podsumować ostatnie cztery lata działań obecnych władz Bytomia, które obraziły się na hasło „Bytom – energia kultury”. Zrobiły wszystko, co mogły, żeby zabić tę energię. Ostatnio w mediach pojawiła się informacja o zakończeniu również historii 18 lat Teatromanii i 13 lat HartOFFania Teatrem. To dwie teatralne imprezy, które jeszcze odbywały się w Bytomskim Centrum Kultury. Jedyne projekty, na które warto było jeszcze do Bytomia przyjeżdżać. Teraz pozostało już jedynie Centrum Sztuki Wspólczesnej Kronika. Ciekawe jak długo…

Młodzi ludzie założyli spontaniczny fanpage na facebooku, w którym dziękują Dagmarze Gumkowskiej, prowadzącej HartOFFanie i Teatromanię. Już w setkach można liczyć podziękowania, które wysyłają jej młodzi bytomianie. Podkreślają, że nie wiedzą, jak potoczyłyby się ich losy, gdyby nie festiwal.

Popłakałam się i pomyślałam, że Bytom ma potencjał i ludzie stąd mają potencjał. I że takie projekty warto organizować. Nie te, które rozleniwiają, a takie, które mają misję i każą myśleć – powiedziała Gumkowska, kiedy dostała informację, że oba wydarzenia nie będą więcej organizowane i że dlatego nie ma powodów, żeby nadal pracowała w Beceku.

To skandal! Sytuacja kuriozalna. Władza od dawna rzucała Dagmarze kłody pod nogi, a teraz się jej pozbyli. To zdumiewająca sytuacja, zważywszy, że Bytom nie jest miastem bogatym i boryka się z problemami społecznymi. A jednak od wielu lat udało się prowadzić w tym mieście tak ważny festiwal – mówi Michał Centkowski, recenzent teatralny tygodnika „Newsweek Polska”. – Tam się działy najważniejsze rzeczy. Wystawiali sztuki Klaty, kiedy nie był jeszcze znany. No i działalność edukacyjna, wielka sprawa – dodaje.

Bo te wydarzenia nie tylko sprawiały, że teatry z całego świata przyjeżdżały do Bytomia. Organizowane były warsztaty teatralne dla młodych ludzi. W przyszłym roku młodzi bytomianie mieli pojechać na tournee po całej Europie, dzięki niemieckiemu projektowi Panopticon, któremu spodobał się spektakl przygotowany przez młodzież. Mieli, bo po likwidacji festiwalu to już niemożliwe – donoszą media.

Dostaliśmy grant z funduszy norweskich, z którego byłam dumna. To było prawie pół miliona. Zrobiliśmy spektakl z młodymi, którzy pojechali z nim do Norwegii. Młodzi stali się obywatelami Europy. To dla wielu była pierwsza szansa na wyjazd z Polski – mówi Gumkowska. – To nie były komercyjne, ani masowe wydarzenia, ale nie taki miał być ich charakter. Przyciągały ludzi, dla których nie raz była to pierwsza i jedyna szansa na kontakt z innym teatrem – dodaje.

Festiwal zostanie zawieszony ze względu na sytuację finansową miasta. Ale do niego wrócimy. O formę i termin proszę pytać Panią Dyrektor Beceku – mówi Aleksandra Szatkowska-Mejer, naczelnik Wydziału Promocji Bytomia. Tyle ma do powiedzenia miasto. Dyrektor Beceku Ilona Łuczak jednak nie skomentowała sytuacji.

Czy Bytom nie potrzebuje promocji i kultury? Czy miastu nie zależy na pielęgnowaniu tak ważnych wydarzeń? Czy nie można wysupłać jakichkolwiek pieniędzy na ratowanie festiwalu? Przecież to właśnie to samo miasto zaciąga gigantyczny kredyt na budowę stadionu dla upadającego klubu piłkarskiego, nieustannie próbuje sprywatyzować miejskie spółki, a jego prezydent wydaje na administrację (czyli urzędy) dwa i pół razy więcej niż jego poprzednik, do którego odwołania w referendum obecnie rządzący nawoływał…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *