Nawigacja

Kogo pan pytał, panie prezydencie?

Podwajają nam zadłużenie. Bo miastu potrzebny jest stadion…

No i stało się. Głosami radnych popierających prezydenta Bartylę, Rada Miejska uchwaliła zaciągnięcie kredytu długoterminowego w Europejskim Banku Inwestycyjnym na finansowanie zadań inwestycyjnych Bytomia w latach 2017 – 2021. Jak przyznał sam prezydent Bartyla w czasie debaty nad projektem uchwały w trakcie ostatniej sesji, większość z 225 milionów złotych zostanie przeznaczona na budowę kompleksu sportowego (stadionu) przy ulicy Olimpijskiej. Na budowę stadionu potrzeba (stan na koniec kwietnia 2016 roku) 115 milionów. Resztę wydamy na przygotowanie terenów inwestycyjnych, budowę nowych dróg, modernizację i budowę zasobu mieszkaniowego z przeznaczeniem na lokale komunalne i socjalne – niestety nie ujawniono, w jakich proporcjach.

Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) jest Bankiem Wspólnoty Europejskiej zapewniającym środki finansowe na projekty przyczyniające się do osiągnięcia celów Unii Europejskiej. EBI specjalizuje się m.in. w udzielaniu kredytów i pożyczek dla sektora publicznego.

Prezydent Bartyla przekonywał, że stadion jest nam potrzebny, bo zapewni mieszkańcom, głównie dzieciom i młodzieży, warunki do atrakcyjnego spędzania czasu. Jego zdaniem podniesie atrakcyjność miasta w oczach tych, którzy będą rozważali możliwość osiedlenia się tu.

Kredyt będziemy spłacać do końca 2046 roku. Radni, podejmując tę decyzję, pozwolili na podwojenie zadłużenia bytomian, bo teraz zadłużenie Bytomia to już prawie 240 milionów. W sumie miasto otrzyma 225 mln zł, wypłacane w transzach od 2017 (65 mln zł) do 2021 roku (10 mln zł). Nie trzeba było długo czekać na komentarze, bo taka decyzja budzi kontrowersje.
Czytałem, że ten Bartyla jednak wziął ten kredyt. Jeszcze chcą sprywatyzować ten PEC… To tu już się nie będzie dało żyć. Już teraz jest to miasto w ruinie, ale niedługo będzie całkiem nie do życia. To jest dramat dla Bytomia – mówi z goryczą jeden z bytomian. Kto spłaci kredyt? My? Nie zgadzam się! – czytamy na facebooku. Padają też bardzo ostre słowa.

W 2012 roku w trakcie kampanii referendalnej w sprawie odwołania z funkcji prezydenta Piotra Koja zarzucano ówczesnym władzom nadmierne zadłużanie miasta. Jednak po objęciu władzy referendyści szybko zmienili zdanie.

Okazuje się, że Bytom wcale nie jest tak bardzo zadłużony i można go zadłużać dalej. Prezydent Bartyla twierdzi teraz, że poziom zadłużenia nie stanowi problemu, ponieważ nie jest wysoki, lecz zaledwie średni. Mało lub prawie nic nie mówi zaś o jego spłacie, bo tym będzie się już musiał przejmować ktoś inny…

Przypominamy w tym miejscu, że w marcu radni wyrazili zgodę na emisję obligacji komunalnych na kwotę 50 mln zł. Znamienne jest, że ich zakup nie zostanie zaoferowany bankom, ale indywidualnym inwestorom, co świadczyć może o tym, że instytucje finansowe oceniły zakup papierów wartościowych Bytomia jako zbyt ryzykowny, ponieważ jego zdolność kredytowa wyczerpuje się.

Natomiast nic nie słychać o oszczędzaniu, zaciskaniu pasa, szukaniu korzystnych rozwiązań. Wręcz przeciwnie.

Prezydent kupuje auto do swojego użytku za… ponad 120 tysięcy.

Gdy trzy lata wcześniej rezygnował z zakupu samochodu za 101 tysięcy, mimo iż wcześniej ogłoszono i rozstrzygnięto przetarg, tłumaczył to koniecznością szukania tańszych rozwiązań. Trzy lata temu byliśmy w o niebo lepszej sytuacji finansowej, ale to teraz nie musimy szukać tańszych rozwiązań i możemy pozwolić sobie na zakup auta dla prezydenta z nawigacją satelitarną z mapą Europy czy pakietem oświetlenia LED wnętrza samochodu…

I w tym kontekście przypominamy:

Obiecuję również, że głos mieszkańców będzie dla mnie najważniejszym doradcą, który będzie miał pierwszeństwo przy podejmowaniu wszystkich decyzji.

Słowa te wypowiedział w trakcie inauguracji swojej prezydentury Damian Bartyla. Kogo pan pytał, panie prezydencie, o zgodę na podwojenie naszego zadłużenia, żeby wybudować… kompleks?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *