Nawigacja

O Senioriadzie, wolontariacie i… marzeniach rozmawiamy z przewodniczącą Bytomskiej Rady Seniorów, Ewą Tyburczyk

Gazeta Bytomska: Proszę powiedzieć, czym się zajmuje i jak długo działa Bytomska Rada Seniorów?

Ewa Tyburczyk: Jako Rada Seniorów zostaliśmy powołani 30 kwietnia ubiegłego roku, ale rozpoczęliśmy w zasadzie działalność od czerwca. We wrześniu przeprowadziliśmy pierwszą bytomską Senioriadę, czyli święto seniorów na bytomskim rynku.

Podczas imprezy odbywały się zajęcia z trzech strefach: z wizażu, wykłady dietetyczne, można było zasięgnąć też porady dietetyka, kosmetyczki, odbywały się warsztaty z wikliny papierowej, warsztaty z bioróżnorodności, tworzenia biżuterii, można było wykonać badania poziomu cukru, badania ciśnienia, przygotowano wycieczkę rowerową, były zajęcia z samoobrony dla kobiet, a cały dzień zakończyliśmy zumbą. Następnie w sobotę pojechaliśmy na wycieczkę do ogrodu botanicznego w Radzionkowie.

G.B.: Najwięcej seniorów uczestniczących w Senioriadzie to byli słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku…
E.T.: Na nich zawsze można liczyć. Ale było też trochę osób niezrzeszonych w uniwersytecie.
W tym roku planujemy dwudniową Senioriadę, ponownie będą strefy: zdrowia i urody, aktywności, ale dojdzie też strefa kultury. Jest więc szansa na to, że każdy podczas Senioriady znajdzie coś dla siebie…

G.B.: Czy to prawda, że bytomskim seniorom doskwiera brak informacji?

E.T.: Tak, zwłaszcza w dzielnicach, na przykład seniorzy w Karbiu nie wiedzieli, że istnieje Bytomska Karta Seniora, która jest przecież od lat.
W ramach Senioriady opracowany został informator dla seniora – podręczny folderek z informacjami.
Moim marzeniem jest, żeby w Bytomiu powstało centrum seniora czy wolontariatu – jedno miejsce, w którym mogliby sie spotykać seniorzy, w którym mogłyby się odbywać spotkania, prelekcje, dla wszystkich organizacji, nie tylko seniorskich. Musi to być w punkcie centralnym, żeby był dobry dojazd. Związek Emerytów, który działa przy Powstańców Warszawskich, też nie ma takiej sali, gdzie można się spotkać z emerytami. Oczywiście ideą jest, żeby w każdej dzielnicy powstały takie punkty. W niektórych nawet działają takie kluby, tylko że tam seniorzy są skupieni przy byłych zakładach pracy. Grupy zawodowe – lekarze czy nauczyciele – też się spotykają.

G.B.: A Referat Obsługi Klastra Rewitalizacji i Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi, czyli po prostu dawne
Biuro Organizacji Pozarządowych nie jest odpowiednim miejscem?

E.T.: Ono nie do końca spełnia wszystkie warunki, tam są tylko dwie małe sale, nie można więc niczego większego zorganizować. Ponadto jest zbyt wysoko. Siedziba Uniwersytetu Trzeciego Wieku jest z kolei daleko, przy Powstańców Śląskich.

G.B.: Uniwersytet w tym roku świętuje…

E.T.: W tym roku obchodzimy dziesięciolecie Uniwersytetu. Z tej okazji, w lutym, mieliśmy zawody pływackie „10 kilometrów na dziesięciolecie”, brała w nich udział młodzież z Miechowic oraz seniorzy z Uniwersytetów Trzeciego Wieku z Chorzowa, Świętochłowic, Łaz i nasz UTW. Każdy uniwersytet musiał przepłynąć 10 kilometrów. Oczywiście bezapelacyjnie najszybciej zrobiła to młodzież.
W kwietniu będziemy mieć konferencję „Talent nie zna wieku”, w czerwcu odbędzie się zaś przegląd zespołów artystycznych Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Oprócz tego odbył się siódmy już turniej brydżowo-szachowy. Współorganizujemy dyktando, zatytułowane „Trzy pokolenia” – już po raz trzeci. Głównym organizatorem jest Centrum Kształcenia Ustawicznego.
Będziemy w tym roku wybierać Seniora Roku, a tytuł ten będzie przyznawany 1 października, w Międzynarodowym Dniu Osób Starszych.

G.B.: Ale UTW nie jest dla wszystkich. Część słuchaczy rezygnuje, dlaczego?

E.T.: Jeśli ktoś chodził i przestał chodzić, to w 90% dzieje się tak z przyczyn zdrowotnych. W styczniu spotkaliśmy się w gronie „dziesięciolatków”, czyli osób które 10 lat chodzą na Uniwersytet, czyli od początku. Jest nas 34.
Uniwersytet Trzeciego Wieku to jest taka forma aktywności ludzi na emeryturze, która nie każdemu odpowiada. To bowiem dużo zajęć. Mamy wykłady otwarte, wykłady seminaryjne, pozostałe ćwiczenia, różnego rodzaju warsztaty: rękodzieła, literackie, naukę języków, mamy brydża, mamy szachy, mamy chór… W tym półroczu mamy zajęcia seminaryjne z ogrodnictwa, to nowość, odpowiedź na zapotrzebowanie słuchaczy. Powstał też Klub ROMANtycznych Serc. Raz w miesiącu mamy spotkania w kawiarni Teatru Ruchu i Tańca Rozbark. To spotkania muzyczno-literackie, w styczniu mieliśmy bal maskowy.

G.B.: Prowadzą też Państwo wolontariat…

E.T.: Tak, od ubiegłego roku. Jest nas w tej chwili 10 osób. W jego ramach prowadzimy zajęcia w Domu Kombatanta w Miechowicach, w świetlicach pomagamy dzieciom w nauce, zorganizowaliśmy im też grę terenową. Nasi starsi podopieczni potrzebują przede wszystkim bliskości drugiego człowieka. Dzielą się swoimi wspomnieniami, często związanymi z wydarzeniami historycznymi w naszym mieście.
Miałam kiedyś taki pomysł, żeby stworzyć Bank Nauczycieli. Jest ich tylu na emeryturze. Mogliby wspomóc szkoły w obsadzie zastępstw za nieobecnych nauczycieli. Takie rozwiązanie ma same plusy, bo to jest wykorzystanie potencjału tych ludzi, a młody człowiek może złapać dobry kontakt ze starszą osobą. I o to właśnie chodzi – jesteśmy sobie nawzajem potrzebni.

W zajęciach Bytomskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku mogą uczestniczyć bytomscy emeryci i renciści. Słuchacz płaci roczną składkę w wysokości 60 zł, a nowo przyjmowany – dodatkowo 15 zł za indeks. Niektóre zajęcia są odpłatne, ale są to składki symboliczne – np. 5 zł miesięcznie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *